
Szare balkony, brudne chodniki, gołe gałęzie... mogę tak dłużej i więcej. Dość intensywnie myślę o tym, co w modzie piszczy. Wpadło mi w ręce kilka czasopism, w których dominują cekiny i ciuszki na imprezy karnawałowe. Po latach poszukiwań własnego JA w modzie, dochodzę do wniosku, że najbardziej kręci mnie forma i jeden kolor. Przecinek w życiu jest potrzebny, ale powrót do korzeni łagodzi zaburzoną formę.
Puzzle i czyste "brudasy" w wersji pastelowej od Phillipa Lima, to strzał w dychę. Jestem po wielokroć podkręcony nowym, wiosennym lookiem tego projektanta. Swoboda i luz wkrada się w męską modę. To chyba to, co faceci uwielbiają. Męskie kopertówy są nie do przejścia w Polsce, ale zamki u nogawek spodni i farbowane do połowy koszule, to ciekawa odmiana po latach nadruków i tekstów. Powalające na kolana (jak dla mnie) są dodatki: buty i okulary! Uwaga! Cudowny fason marynarki! Kocham! Wszystko! :)





Miłość jest ślepa, a w moim przypadku lubi być poligamiczna. Po Limie, należy zwrócić uwagę na innego projektanta: Alexander Wang! Jak ładnie ubrać w słowa to, co proponuje Alex? Ready to wear, wcale nie musi być "odjechany". Połączenie sportu i grunge, wycinanki z tkanin, składające się na jedną część garderoby, plus dominacja całości stroju, np. kurtką czy płaszczem. Prosto, modnie, wygodnie, ale nie banalnie. Uwielbiam kurtki, a w kolekcji Alexa jest ich całe mnóstwo! To jest to!





Uwielbiam siebie na wiosnę.. Noście się ciepło.. :-*
Strony Lima i Alexa łatwo wyszukać w sieci, a w nich kolekcje na wiosnę 2012.
Kamil :-D




