
Kilka dni temu, wpadła w moje ręce książka dwóch brytyjskich stylistek, pt. „Trinny & Susannah – Księga kobiecych sylwetek”. Pewnie dziwicie się po co facet zagląda do książki poświęconej damskiej sylwetce? Jest w tym na pewno ciekawość, ale i obowiązki zawodowe, m.in. dobieram jeansy, stylizuję manekiny na witrynie.
Trinny i Susannah znane są z „łapania ludzi na ulicy” i pokazywania w telewizyjnym programie, jak zmieniają styl ubierania i myślenia swoich bohaterów. Stylistki dotarły również do Polski, odwiedziły kilka dużych miast i wystylizowały kilkunastu szaraczków, aby w finale wypuścić ich na wybieg, już po metamorfozie. Wracając do książki..
Osobiście żyłem w przeświadczeniu, że damską sylwetkę można przyrównać do podstawowych czterech kształtów: gruszki, jabłka, klepsydry i trójkąta. Nasze bohaterki w swojej książce obaliły kilka mitów, rozciągnęły bazowe cztery sylwetki, aż do dwunastu! Dacie wiarę!? Książka to zwieńczenie trzynastu lat pracy dziewczyn, budowanie nowego wizerunku bohaterów oraz analiza tego, jak wyglądały same stylistki! Panie na wstępie zaznaczyły, że książkę dedykują tym kobietom, które mają problem z wylewającym się brzuszkiem, czy obwisłymi piersiami. Po dokładnej analizie własnej sylwetki, można stwierdzić jaki ma się kształt, a co za ty idzie, odpowiednio dobrać strój. Niby proste, ale najprostsze rzeczy bywają najtrudniejsze.
A co kiedy nie wiemy jaki mamy kształt? Może nie lubimy i nie chcemy, aby ktoś nas oglądał, izolujemy się. Tu nasze panie bardzo sprytnie wybrnęły z sytuacji, pisząc:
„Żadna kobieta nie ma tylko jednej wady albo tylko jednej zalety. Każda z nas składa się z wielu wad i zalet.”
Czyż nie prawdziwe? Ale jak jest z autentycznością naszych stylistek? Bardzo sceptycznie (szczególnie osoby dojrzałe) podchodzimy do ludzi z TV, a już nie wspomnę o osobach innej narodowości. Trochę żyjemy ze świadomością „tych gorszych”. Peszymy się, gdy musimy mówić po angielsku, a co gorsza wstydzimy się kiedy nie potrafimy. A tu nagle atakują nas dwie Brytyjki, mówią jak źle wyglądamy, co nie polepsza naszego stanu. Ze spokojem mogę stwierdzić, że panie w swoich programach z ogromnym zaangażowaniem podchodzą do gości. Nie zapomnę odcinka kiedy Susannah, zabrała jedną z dziewczyn i pokazała jej w lustrze odbicie lekko wystający brzucha. Udowodniła jej, że jest normalna kobietą, która też ma swoje słabe punkty, ale nie jest to powodem rozterek, czy izolacji. Punkt dla nich!
Z Trinny i Susannah jest tak jak z Lady Gagą! Albo ją kochamy, albo nas wkurza i mówimy dość! Tu nie ma reguły, książka to rewelacyjny wstęp do zmian, baza jaką dostałyście od dwóch doświadczonych kobiet. To wy drogie panie musicie poczuć impuls i mieć chęć do zmian. Stylista to osoba, która pomoże wam wydobyć piękno, każdy z nas jest inny i każdy z nas ma w sobie coś pięknego!
Na początku miałem ochotę „zjechać” tę książkę. Zastanawiałem się dlaczego nie wykorzystano polskich uczestniczek z programu? Dlaczego na zdjęciach są szczupłe gwiazdy, które mają dostęp do stylistów? Do stylistek podszedłem z dystansem, gdy zobaczyłem jak sztucznie pozują, krzywią się itp. Przecież to tylko zwykły poradnik, przetłumaczony z angielskiego na polski.. Aż wreszcie usiadłem i przeczytałem wstęp! Życzę miłej lektury i udanych metamorfoz!
Kamil
Wydawca:
