
Właśnie przejrzałem mój blogowy dorobek. Były momenty, iż wątpiłem. Zastanawiałem się nad sensem, byłem rozczarowany, gdy coś nie szło jak powinno. Dziś zobaczyłem swoje pierwsze foto na moim blogu i..
Właśnie.. co? Sentymenty? Widzę siebie sprzed tych wielu miesięcy: inny, dojrzalszy, niby bogatszy o doświadczenia. Dziś przechodzę kryzys egzystencji. Nie wiem czym jest to spowodowane. Może kwalifikuję się na terapię? Może jestem tym, jednym z wielu, o których mówi się POKOLENIE MILENIUM. Choć cechy jakie są im przypisywane, do końca nie pokrywają się z moimi. Jestem "panem sieci" - mam prawo do dowolnego korzystania i wyrażania własnej opinii, w ramach choćby prowadzenia bloga. Czy pokolenie Y, które pochodzi z wyżu demograficznego lat 80. XX wieku, to plaga nieudaczników i leserów będących na garnuszku, ograniczających się do wirtualnej rzeczywistości, wykluczając realne życie?
Pokolenie Y to młodzi ludzie, zagubieni w realiach. Nie wiem, czy zdają sobie sprawę jak żyje się bez rodziców, a w szczególności bez ich pieniędzy. Są panami własnego losu, chętni do działania, lecz nie do końca zaangażowani, szybko nudzący się. To pokolenie ludzi świadomych siebie, pewnych i chcących poznawać świat, wykluczając szarzyznę. Nie straszne im nowinki techniczne, chłoną trendy, chcą być na fali. Czy mój blog to droga do bycia na fali? Czy wszyscy blogerzy przypadkiem nie dążą do "zauważenia", jacy są otwarci i tolerancyjni?
W moim drugim poście określiłem kim jest Kamil - Szafiarka (nazwa przyszła później). Zrobiłem to z łatwością, zastanawiam się, czy dziś powtórzyłbym, któryś z tych punktów. I zadaje sobie też pytanie, czy może zmienić koncepcje? Czy ma być to blog tylko o modzie, a może zacząć pisać o życiu blogera? O tym co czuję, a nie tylko o tym, co mam dziś na sobie. Dziś już wiem, że to nie łatwe, to swego rodzaju pornografia emocjonalna, pisanie o swoich przeżyciach, porażkach i sukcesach.
Miesiąc kwiecień, będzie miesiącem przemyśleń. Postanowiłem nie umieszczać stylizacji. Nie wiem, w którą stronę pójdzie mój blog. Może tak jak u FwSZ, przychodzi taki moment, gdzie nie ma już się ochoty, a może nie jest to już najważniejsze pozować do zdjęć i wrzucać je do sieci. Nie raz było tak, że moje codzienne stylizacje były lepsze od tych "wymuszonych". Byłem zły, ale przechodziło mi po wyjściu z domu. Czułem się i tak świetnie.
Więc jak to ze mną jest? Czuję się trochę niespełniony, ale wiecie co Wam powiem..
każdy z tych postów był szczery i niewymuszony. Był jak moje "pierwsze blogowe dziecko". Cieszył mnie każdy komentarz. Każda kolejna cyferka w liczniku. Dziś widząc swój blogowy dorobek wiem, że było warto. Nie ma w tym odrobiny sztuczności.
Czy należę do pokolenia Y? Myślę, że po trochę tak. Każdy z nas w tym siedzi.. każdy bloger.. Traktujemy Internet jak nasze najlepsze buty. Nie możemy bez niego żyć. W tym całym wirtualnym zamieszaniu, pamiętamy na szczęście o realnych ludziach. Odczuwamy potrzebę rozmowy w cztery oczy, bez pośredników w postaci komputera i sieci..
Kamil
Jestem rok 80. Potrafię zatonąć w rzeczywistości, moi rodzice nie mieli dla mnie kasy, twardo stąpam po ziemi. wiem czego chcę, wiem czego mieć nie będę, bo mam ograniczenia. Blogerka ze mnie niewielka, ale mam marzenia. spodobał mi się Twój wywód, postanowiłam czekać na cd.
OdpowiedzUsuń